Gdzie Australijczycy szukają pomocy?

Kilka dni temu, Polskę obiegła wiadomość o tym, że nasi strażacy przygotowują się do wylotu na pomoc australijskim strażakom w walce z pożarami lasów. Jak na razie skończyło się na sprawdzeniu gotowości oraz deklaracji premiera Mateusza Morawieckiego o gotowości do niesienia pomocy. Ostateczne decyzje (póki co) nie zapadły. Gdzie Australijczycy najpierw szukają pomocy? Jakie są wobec tego realne szanse na wyjazd polskich GFFFV do Australii? O tym w kilku zdaniach Sławomir Dechnik z Hampshire Fire and Rescue Service w Wielkiej Brytanii.

Wszystkich zainteresowanych profesjonalnymi informacjami na temat działań ratowniczo-gaśniczych prowadzonych w Australii zachęcam do śledzenia stron Australasian Fire and Emergency Service Authorities Council (AFAC): https://www.facebook.com/AFACnews/, https://twitter.com/AFACnews oraz https://www.afac.com.au/. Przy AFAC funkcjonuje centurm o nazwie National Resources Sharing Center (NRSC) – jest to odpowiednik brytyjskiego National Fire Coordinational Center lub polskiego Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa i zajmuje się między innymi koordynowaniem pomocy krajowej i międzynarodowej.

Zgodnie z obowiązującą w Australii doktryną w pierwszej kolejności nasi australijscy koledzy organizują wsparcie krajowe. Dotknięte licznymi pożarami lasów stany to Nowa Południowa Walia, Południowa Australia i Wiktoria, więc wsparcie otrzymują z Queensland, Terytorium Północnego, Australii Zachodniej i Nowej Zelandii. Wsparcie to składa się ze specjalistów gaszenia pożarów w trudnych warunkach terenowych (leśnictwo i parki), doradców do spraw gaszenia z powietrza (Air Attack Supervisors), specjalistów oceny skutków zdarzeń (Impact Assessment) i personelu zespołów zarządzania incydentami (Incident Management Team).

Po wyczerpaniu tej pomocy Australijczycy skorzystają z dwustronnych porozumień z Ameryką Północną (USA i Kanadą). Ważną kwestią, na którą należy tutaj zwrócić uwagę, jest funkcjonujący system uwierzytelniania operacyjnego w zakresie gaszenia pożarów buszu ( większość brytyjskich strażaków nie spełnia tych wymagań, osobiście znam jednego, ale on jest Australijczykiem i tam zdobywał swoje pożarnicze kwalifikacje).

Brytyjskie służby również monitorują sytuację, realne wydaje się jedynie wysłanie zespołu ISAR (Międzynarodowej Grupy Poszukiwawczo Ratowniczej) specjalizującego się w ocenie skutków zdarzenia jeśli Australijskie władze wystąpią o taką pomoc.

Autor: Sławomir Dechnik
Pierwotnie komentarz ukazał się na Grupie dyskusyjnej
STRAŻ POŻARNA – największa grupa tematyczna dnia 8.01.2020 roku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *