Rok po tragedii w koszalińskim „Escape roomie”

Dziś 4 stycznia mija rok od tragedii jaka wydarzyła się w Koszalinie. W budynku, w którym funkcjonował tzw. „Escape room”, czyli pokój zagadek. Po godzinie 17:00 wybuchł tam pożar, w wyniku którego zmarło pięć nastolatek.

4 stycznia 2019 roku ok. godziny 17:15 do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Koszalinie wpłynęło zgłoszenie o pożarze w budynku mieszkalnym w Koszalinie przy ulicy Piłsudskiego. Pierwszy zastęp dotarł na miejsce pożaru po czterech minutach od przyjęcia zgłoszenia – czytamy w komunikacie na stronach Państwowej Straży Pożarnej. Dalej czytamy, że – Po przyjeździe na miejsce zdarzenia trzech zastępów PSP, strażacy zastali pożar w fazie rozwoju. Pożar objął pomieszczenia znajdujące się na parterze budynku, a ogień wydobywał się już na zewnątrz.

Już kilkanaście minut później do mediów docierają pierwsze, lakonicznie informacje o pożarze budynku mieszkalnego w Koszalinie. Kolejne komunikaty mówią, że pali się budynek, w którym prowadzony jest tzw. „escape room”. Później jest już tylko gorzej.

Już po chwili okazuje się, że w płonącym budynku uwięzieni są ludzie. Mimo szybkiej interwencji służb ratowniczych życie traci pięć nastolatek, mieszkanek Koszalina. Później dowiemy się, że zmarły nie w wyniku poparzeń, ale zatrucia czadem. Wszystkie były zamknięte w pokoju zagadek, z którego samodzielnie nie mogły się wydostać. Poparzeń doznał pracownik escape roomu, trafił do szpitala. Akcja ratowniczo-gaśnicza zakończyła się po około 4,5 godzinach. Brało w niej udział 12 zastępów PSP (29 strażaków).

Rano następnego dnia na miejsce przybyła grupa operacyjna Komendy Głównej PSP oraz ówczesny komendant główny PSP gen. brygadier Leszek Suski.

Po zapoznaniu się z przebiegiem akcji i wstępnych ustaleniach, na briefingu prasowym zorganizowanym w koszalińskiej PSP komendant główny powiedział m.in., że: Dokładne przyczyny pożaru wyjaśnia prokuratura z Policją. Ze wstępnych informacji wynika, że w obiekcie, w którym doszło do pożaru, były nieprawidłowości. Chodzi między innymi o brak zapewnienia właściwej ewakuacji, prowizorycznie wykonaną instalację elektryczną i złe ustawienie urządzeń grzewczych.

Zanim jeszcze strażacy zakończyli tą akcję okazało się, że w polskim prawie nie ma szczegółowych przepisów dotyczących bezpieczeństwa pożarowego tego rodzaju obiektów. Te powstały dopiero w reakcji na pożar, który wybuchł 4 stycznia w lokalu z pomieszczeniem typu escape room w Koszalinie. Na polecenie Joachima Brudzińskiego, wówczas ministra spraw wewnętrznych i administracji, strażacy w całym kraju przeprowadzili kontrolę „Escape roomów”, które wcześniej sami musieli znaleźć np. w internecie. Wyniki kontroli nie były zadowalające. W całym kraju funkcjonariusze PSP skontrolowali ponad 500 tego typu obiektów. Stwierdzono ogółem ponad 1800 nieprawidłowości z zakresu ochrony przeciwpożarowej, w tym ponad 700 w zakresie warunków ewakuacji. Dla 79 lokali wydano zakazy eksploatacji.

Śledztwo w sprawie ubiegłorocznej tragedii wciąż trwa. Do tej pory w areszcie przebywa właściciel escape roomu i jego pracownik, który w pożarze został ranny. Wśród podejrzanych są jeszcze trzy osoby związane z założeniem działalności pod to miejsce. Według ustaleń tuż przed tragedią, z butli którą ogrzewane było jedno z pomieszczeń ulatniał się gaz. Pracownik escape roomu próbował usunąć awarię. Wówczas wybuchł pożar. Gęsty dym szybko przedostał się do pomieszczenia, w którym przebywały zamknięte dziewczęta. Według relacji pracownika obiektu ogień odciął mu drogę dotarcia i otwarcia pokoju.

W zainteresowaniu śledczych jest również wątek dotyczący przebiegu akcji ratowniczo-gaśniczej. W sierpniu Prokuratura Okręgowa w Koszalinie apelowała o zgłaszanie się świadków, którzy byli w pobliżu miejsca zdarzenia oraz udokumentowali na zdjęciach i filmach przebieg pożaru escape roomu, jak również przebieg działań prowadzonych na miejscu przez służby ratunkowe. Z podobnym apelem zwracali się również rodzice dziewczynek. Według nieoficjalnych informacji śledczy są w posiadaniu materiałów, z których wynikać ma szereg rażących błędów popełnionych podczas samej akcji ratowniczej.

Kiedy śledztwo w sprawie śmierci dziewcząt zakończy się? Tego na obecną chwilę jeszcze nie wiadomo.

Foto nagłówkowe: KM PSP Koszalin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *