Strażacy i ratownicy weszli dla Leona na szczyt góry Żar

W sobotę (22.08) prawie 100 strażaków i ratowników w pełnym umundurowaniu weszło na szczyt góry Żar w Beskidzie Małym (woj. śląskie). Celem wyprawy było wsparcie zbiórki pieniężnej na leczenie i rehabilitację 3-letniego Leona syna jednego ze strażaków OSP Golejewo.

Impreza rozpoczęła się już o 7 rano w sobotę, kiedy pierwsze zastępy strażaków zaczęły zjeżdżać na miejsce koncentracji, wyznaczone przy remizie OSP Porąbka (pow. bielski). Tutaj też organizator wydarzenia Mateusz Giemza przywitał zaproszonych gości, przekazał krótkie informacje na temat bezpieczeństwa i zasad poruszania się oraz zgodnie z obecnymi obostrzeniami zmierzył temperaturę uczestnikom wydarzenia.

Po odprawie, Marcin Nowak – tata Leona, rozdał uczestnikom butelki wody mineralnej, a dh. Damian Grzesik (OSP Nędza) – talony gastronomiczne. Po załatwieniu wszystkich bieżących spraw grupa składająca się z 96 strażaków, członków MDP oraz ratowników przystąpiła do wejścia na szczyt. W wydarzeniu wzięli udział strażacy, ratownicy reprezentujący jednostki OSP z Golejowa, Nędzy, Grabowa, Niewiadomia, Sosnowca-Porąbki, Raciborza, Bogunic, Czeladzi, Rybnika-Pstrążnej, Porąbki, Rybnika-Orzepowic, Cieszyna-Bobrka, Górek Śląskich (wraz z MDP), Babic, Cieszyna-Pastwisk, Roju, a także strażacy z JRG PSP w Raciborzu i Żorach oraz Lotniskowej Służby Ratowniczo-Gaśniczej na katowickich Pyrzowicach.

Liczącą około 15 kilometrów trasę zabezpieczali ratownicy z OSP Sosnowiec-Porąbka, OSP Nędza, LSRG Pyrzowice, OSP Rybnik-Niewiadom, OSP Czeladź, OSP Rybnik-Pstrążna, OSP Cieszyn-Pastwiska, JRG Racibórz, OSP Żory-Rój a także quad ratowniczy z OSP Porąbka. Na szczycie wszyscy bawili się przy muzyce serwowanej przez Dja Fabiana, a także częstowali się przysmakami z grilla przygotowanymi przez Ochotnicza Straż Pożarna z Nędzy. Gościem specjalnym całego wydarzenia była jedyna w Polsce poetka strażacka „Chyża”, która specjalnie dla Leosia i o całej akcji napisała wiersz, a na ręce taty Leosia złożyła swój tomik „Strażackie serce”. Warto wspomnieć, że Chyża wraz ze swoim narzeczonym jako reporterzy Warszawskiej Grupy Luka Maro objęli całe wydarzenie patronatem medialnym i zrobili cudowne zdjęcia.

Wisienką na torcie całego wydarzenia były strażackie zaręczyny w wykonaniu druha Patryka, który oświadczył się swojej wybrance Zuzi. Szczęśliwej parze życzymy sto lat. Po zakończeniu całej akcji, dzięki uprzejmości PKL Żar, uczestnicy wydarzenia mogli zjechać kolejką na dół i udać się w podróż powrotną do domu. Warto wspomnieć także o sponsorach i osobach, bez których akcja nie udała by się. Są to m.in.: Marcin Nowak – to on załatwił napoje, kawę, i słodkie przysmaki; Damian Grzesik – grill, bułki, woda; Mateusz Giemza – kiełbasa, bułki, woda; Agnieszka Cofała – bułki, ciasta oraz napoje.

Jestem szczęśliwy, że mogłem zorganizować taką akcję i poznać tylu wspaniałych strażaków i ratowników, bez których nie byłoby tej zabawy. Mają oni wspaniałe serce, które stworzone jest do pomocy innym. Jeszcze na początku organizacji nie sądziłem, że akcja przyniesie taki efekt. Jednak pierwsze telefony od uczestników i sponsorów dały wiarę, że warto pomóc. Wiecie co w tym wszystkim jest najlepsze? Leosia nie znam osobiście, zaintrygowała mnie jego historia i skruszyła moje serce… Bardzo dziękuję rodzicom Leosia, że chociaż nie znają mnie osobiście, to dali mi zielone światło i zaufali oraz pomogli mi pomóc ich synowi. Jako Ratownik nauczyłem się pomagać, ale wszystko zawdzięczam swojej kochanej mamie Joannie, która walczyła o mnie każdego dnia. To właśnie ona nauczyła mnie kochać i pomagać innym. Pomoc w organizacji wydarzenia zawdzięczam także swojej siostrze Kindze, która swoim talentem graficznym i zawziętością pomogła mi w kwestii podziękowań, a prywatnie dawała przysłowiowego kopa jeśli widziała, że chcę odpuścić

Wiele zawdzięczam także swojej narzeczonej, która przez cały czas trwania organizacji bardzo mnie wspierała i trzymała za mnie kciuki, a przede wszystkim wierzyła, że wrócę do niej z gór zmotywowany do dalszego działania, a także jej mamie, która pomogła mi zorganizować zaplecze gastronomiczne, dzięki któremu mogliśmy zjeść tam ciepły posiłek.

Dzięki temu wydarzeniu na leczenie Leosia udało się zebrać kwotę aż 2 743,18 zł.

Autor: MG, Fotorelacja: Karol Zaborski, Warszawska Grupa Luka&Maro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *