Strażacy wrócili z Libanu

W poniedziałek po godzinie 19:30 samolot ze strażakami wchodzącymi w skład modułu MUSAR Poland i specjalistami ratownictwa chemiczno-ekologicznego wylądował na stołecznym lotnisku im. F. Chopina. Strażaków powitał komendant główny PSP, nadbryg. Andrzej Bartkowiak.

Strażacy do kraju powrócili na pokładzie LOT-owskiego dreamlinera. Samolot w Warszawie wylądował w poniedziałek (10.08) około godziny 19:35. Na terenie Portu Lotniczego, wracających z misji strażaków powitał komendant główny PSP, nadbryg. Andrzej Bartkowiak. Następnie odbyła się krótka konferencja prasowa, na której szef PSP i dowódca polskiej misji w Libanie, st. bryg. Mariusz Feltynowski podsumowali jej przebieg.

Nasi strażacy, nasi ratownicy, nasi bohaterowie wrócili dzisiaj z ważnej misji. Po raz kolejny pokazaliśmy, że jesteśmy elitą ratownictwa mówił podczas powitania strażaków, nie kryjąc zadowolenia komendant główny PSP nadbryg. Andrzej Bartkowiak.

Z kolei szef grupy st. bryg. Mariusz Feltynowski podzielił się swoimi spostrzeżeniami na temat przebiegu akcji.

To była bardzo trudna akcja, podczas której zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy – ocenił st. bryg. Mariusz Feltynowski, porównując skalę zniszczeń po wybuchu w Bejrucie do średniego trzęsienia ziemi.

Pomimo ogromnego zaangażowania polskim ratownikom, podobnie z resztą jak i pozostałym zagranicznym ekipom, nie udało się wydobyć spod gruzów żywych ludzi.

Dla społeczności Libanu, dla Bejrutu była to zdecydowanie największa tragedia – dodał Feltynowski.

W poniedziałek przed godz. 20.00 polscy strażacy-ratownicy wrócili z Libanu, dokąd w środę wylecieli do działań ratowniczych po tym, jak w ostatni wtorek doszło do eksplozji w składach bejruckiego portu. Tam od kilku lat przechowywano saletrę amonową, zmagazynowaną bez niezbędnych zabezpieczeń. Strażaków na Lotnisku im. F. Chopina w Warszawie przywitał komendant główny PSP nadbryg. Andrzej Bartkowiak.

Dodał, że akcja nie udałaby się bez ich dowódcy st. bryg. Mariusza Feltynowskiego.

Sam Mariusz Feltynowski opisując sytuację na miejscu, zaznaczył, że choć strażacy robili wszystko, co mogli, to nie udało się im znaleźć żadnej żywej osoby. Jak zaznaczył, nikogo żywego nie znalazły również inne grupy poszukiwawcze pracujące w tych sektorach.

Dla społeczności Libanu, dla Bejrutu była to zdecydowanie największa tragedia – ocenił Mariusz Feltynowski.

Dodał, że biorąc pod uwagę doświadczenia z podobnych misji, skalę zniszczeń w Bejrucie można porównać do tej po średnim trzęsieniu ziemi. Odniósł się również do współpracy ze stroną libańską, która zarządzała działaniami ratowniczymi.

Chcieliśmy jechać, od razu pracować. Niestety byliśmy dopiero 8 godzin później, a potem przekonywanie generalicji zarządzającej operacją, że my pracujemy non stop, że nie ma czasu na noc, zwłaszcza w pierwszych 4-5 dobach. Tylko wtedy jest przeżywalność ludzi

Tuż po przylocie do Libanu, w czwartek (6.08) nad ranem, polscy strażacy musieli poddać się testom na Covid-19, a następnie odczekać 8 godzin. Z kolei pierwotne ustalenia z władzami Libanu mówiły o wejściu ratowników do działań zaraz po przylocie.

W trakcie prowadzonych przez trzy dni działań poszukiwawczo-ratowniczych grupa MUSAR Poland, w skład której weszło 39 strażaków i 4 psy ratownicze, przeszukała różnego rodzaju obiekty w dwóch strefach, jedna w porcie, jedna w strefie cywilnej o łącznej powierzchni ok. 60 hektarów. Strażacy udzielali również pomocy medycznej i wsparcia psychologicznego. Ponadto nasi przewodnicy z psami wspomagali działania prowadzone przez inne grupy ratownicze. Dodatkowo strażacy zajmowali się rozpoznaniem stanu technicznego i konstrukcji poszczególnych budynków w swoich strefach.

Polscy strażacy byli przygotowani na prowadzenie ciągłych działań ratowniczych przez tydzień. Ostatecznie jednak zdecydowano o ich wcześniejszym powrocie. Jako powody wymienia się brak szans na uratowanie żywych ludzi spod gruzów oraz względy bezpieczeństwa ratowników, co związane jest z demonstracjami jakie po wybuchu w porcie odbywają się w Bejrucie.

W skład grupy strażaków weszło: 39 ratowników grup poszukiwawczych PSP z Warszawy, Poznania, Łodzi, Nowego Sącza, a także czterech ratowników chemicznych oraz cztery psy ratownicze. Po powitaniu w porcie lotniczym wszyscy uczestnicy misji zostali poddani kwarantannie, podczas której przejdą badania, w tym testy na obecność SARS CoV-2

Do eksplozji w bejruckim porcie doszło we wtorek (4.08) w godzinach popołudniowych. Według lokalnych władz, przyczyną wybuchu był pożar powstały w trakcie prac spawalniczych w portowych magazynach. W nich bez jakichkolwiek zabezpieczeń składowano m.in. 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu), które kilka lat temu skonfiskowały lokalne władze. W wyniku wybuchu życie straciło ponad 160 osób, a 6 tys. odniosło różnego rodzaju obrażenia.

USAR Poland już działa w Bejrucie

Misja ratownicza polskich strażaków w Libanie

Misja Bejrut dobiega końca

Fotografia nagłówkowa: mł. kpt. Tomasz Banaczkowski / Państwowa Straż Pożarna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *