Wpadli do zbiornika przeciwpożarowego, zmarli w szpitalu

Tragicznie finał miał wypadek do jakiego doszło wczoraj po południu na zbiorniku przeciwpożarowym w rejonie ulic 26 kwietnia i Twardowskiego w Szczecinie. Dwaj chłopcy, którzy wpadli do wody zmarli kilka godzin później w szpitalu.

Wszystko zaczęło się we wtorkowy poranek, gdy czworo podopiecznych Centrum Opieki nad Dziećmi w Szczecinie opuściło placówkę. O ich zniknięciu powiadomiona została policja. Ich poszukiwania nie przyniosły jednak rezultatu. Chłopcy po południu dotarli na teren opuszczonego złomowiska, gdzie rozegrał się dramat.

Według dotychczasowych ustaleń jeden z chłopców wpadł do basenu przeciwpożarowego, natomiast drugi najprawdopodobniej chcąc ratować kolegę również wszedł do wody. W między czasie powiadomiono służby ratownicze.

Strażacy, w tym grupa ratownictwa wodno-nurkowego oraz dwa zespoły PRM, na miejsce dotarły już po kilku minutach. Niedługo później ratownicy wydobyli poszkodowanych z wody. Ponadto strażaccy nurkowie sprawdzili dokładnie zbiornik pod kątem ewentualnych innych osób poszkodowanych, jednak nikogo więcej nie znaleziono. Jak długo 12 i 13-letni chłopcy przebywali w zimniej wodzie, nie wiadomo. Mogło to trwać nawet ponad 20 minut.

Po wyciągnięciu z wody stwierdzono u nich zatrzymanie krążenia. Ratownicy pogotowia podjęli czynności reanimacyjne oraz przewieźli poszkodowanych, w stanie głębokiej hipotermii, do SPSK nr 2 Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego na szczecińskich Pomorzanach. Tam przez kilka godzin trwała walka o ich życie, z wykorzystaniem specjalistycznej aparatury i procedur.

O północy rzecznik szpitala, Bogna Bartkiewicz poinformowała, że: Mimo wysiłków lekarzy żadnego z chłopców nie udało się uratować, ich serca nie podjęły pracy.

Śledztwo w sprawie tragedii prowadzi szczecińska prokuratura. Dotyczy ono dwóch kwestii: nieumyślnego spowodowania śmierci nastoletnich chłopców, a także narażenia ich na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia przez osoby, na których ciążył obowiązek sprawowania nad nimi opieki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *