ArtykułKrajNEWS

Katastrofa hali Międzynarodowych Targów Katowickich – 20 lat od tragedii, która zmieniła polskie ratownictwo

28 stycznia 2006 roku dach hali Międzynarodowych Targów Katowickich w Katowicach zawalił się podczas wystawy gołębi pocztowych. Zginęło 65 osób, około 170 zostało rannych. W dramatycznej akcji ratowniczej wzięło udział ponad tysiąc strażaków, ratowników medycznych i ochotników. Katastrofa stała się punktem zwrotnym dla polskiego ratownictwa.

Dwadzieścia lat temu, 28 stycznia 2006 roku, Katowice stały się miejscem jednej z największych katastrof budowlanych w historii Polski. W hali Międzynarodowych Targów Katowickich, podczas ogólnopolskiej wystawy gołębi pocztowych, runął dach obiektu, grzebiąc pod sobą dziesiątki osób i raniąc setki innych. Zwykła sobotnia impreza zmieniła się w dramat o niewyobrażalnej skali – huk zawalającej się konstrukcji, śnieg i gruz, panika i wołania o pomoc tworzyły obraz chaosu, który wymagał natychmiastowej, perfekcyjnie skoordynowanej reakcji wszystkich służb ratowniczych.

Do tragedii doszło o godzinie 17:14. Pierwsze informacje do służb ratunkowych wpłynęły około godziny 17:18-17:20. Na miejsce katastrofy błyskawicznie przybyły setki strażaków PSP i OSP, ratownicy medyczni, policjanci, wojsko oraz GOPR. W ciągu kilkudziesięciu minut od zdarzenia kierowanie akcją przejął nadbryg. Januszowi Skulich, ówczesny Śląski Komendant Wojewódzki PSP. Skulich stworzył sztab operacyjny i podzielił teren katastrofy na strefy: bezpośredniego ratownictwa przy rumowisku, technicznego zabezpieczenia oraz medyczno-ewakuacyjną. Każda strefa wymagała precyzyjnego dowodzenia, stałego raportowania sytuacji i synchronizacji działań setek ratowników, ponieważ liczba poszkodowanych była ogromna, a zagrożenie wtórnym zawaleniem nieustanne.

W największym momencie akcji w Katowicach działało ponad 1 300 osób – strażacy PSP i OSP, ratownicy medyczni, policja, ratownicy górniczy, GOPR i jednostki wojskowe. Bezpośrednio przy gruzowisku działało 103 zastępy strażackie, a wsparcie w postaci 230 policjantów z psami ratowniczymi umożliwiało przeszukiwanie trudnych przestrzeni i koordynację działań. Ratownicy techniczni i górniczy pracowali w ciasnych szczelinach między stalowymi elementami konstrukcji, stosując specjalistyczne techniki ratownicze: „ceiling lift” i podpory teleskopowe do stabilizacji gruzu, „shoring & shoveling” pozwalające jednocześnie zabezpieczać elementy konstrukcji i wydobywać poszkodowanych, a także ręczne podnoszenie ciężkich fragmentów połączone z mechaniką hydrauliczną. Psy ratownicze lokalizowały osoby uwięzione pod gruzami, a kamery wziernikowe i detektory ruchu pozwalały identyfikować ruchy poszkodowanych w trudnodostępnych przestrzeniach.

Akcja była prowadzona w ekstremalnych warunkach: niska temperatura, zalegający śnieg, niestabilna konstrukcja i ciężar stalowych elementów gruzu stwarzały stałe zagrożenie dla ratowników. Sprzęt używany w strefie gruzowiskowej obejmował zestawy hydrauliczne, podpory stabilizacyjne, piły do cięcia metalu, kamery wziernikowe, detektory ruchu i systemy lokalizacji osób pod gruzami. Ratownicy medyczni korzystali z torb medycznych PSP, respiratorów, szyn ortopedycznych, immobilizatorów, defibrylatorów i noszy transportowych, natomiast agregaty prądotwórcze i maszty oświetleniowe zapewniały ciągłość działań także w nocy. Ciężki sprzęt do podnoszenia i rozbiórki gruzu używano dopiero po zakończeniu bezpośrednich działań ratowniczych, aby nie narazić żywych osób na kolejne zawalenia.

Równolegle prowadzono triage medyczne i transport do szpitali, a każde wydobycie było dramatycznym momentem wymagającym szybkiej decyzji i precyzji. Akcja ratunkowa trwała zasadniczo ponad 24 godziny, a całkowite działania, w tym poszukiwania i rozbiórkę, prowadzono przez niemal 23 dni. Katastrofa ujawniła liczne niedociągnięcia systemu – brak stałego monitoringu stanu technicznego obiektu, niedostateczne procedury nadzoru budowlanego oraz ograniczone przygotowanie ratowników do pracy w dużych gruzowiskach. Jednocześnie akcja pokazała profesjonalizm i poświęcenie służb, które mimo dramatycznych warunków ratowały życie tylu osób, ile było to możliwe.

Bilans katastrofy był tragiczny – 65 osób zginęło, a około 170 zostało rannych, wielu w stanie ciężkim. Śledztwo wykazało odpowiedzialność projektantów, wykonawców i zarządców hali. Katastrofa MTK stała się punktem odniesienia w polskim ratownictwie: powstały grupy USAR, wprowadzono doposażenie jednostek w nowoczesny sprzęt, rozszerzono szkolenia gruzowiskowe i techniczne, a także opracowano wytyczne dotyczące nadzoru obiektów wielkopowierzchniowych. Do dziś jest jedną z największych katastrof w historii Polski. Uważana jest też za największą, pod względem liczby ofiar i rozmiarów, katastrofę budowlaną w naszym kraju.

Po katastrofie ruszył proces karny wobec osób odpowiedzialnych za projekt i nadzór hali. W pierwszej instancji sześć osób uznano za winne sprowadzenia katastrofy i skazano na kary od 3 do 10 lat więzienia, w tym głównego projektanta hali na 10 lat. Sąd Apelacyjny złagodził niektóre wyroki, przyznając kary od 1,5 do 9 lat, a część oskarżonych, w tym wykonawców, uniewinniono. Wyroki zostały ostatecznie utrzymane przez Sąd Najwyższy, zamykając sprawę karną i stanowiąc ważny precedens w odpowiedzialności za zaniedbania budowlane.

Tragedia znalazła swoje miejsce w literaturze i filmach popularnych. W książce Strażacy. Tam, gdzie zaczyna się bohaterstwo Joanny i Rafała Pasztelańskich przedstawiono ją jako dramatyczny test dla ratowników, ukazujący ich poświęcenie, psychiczne obciążenie i heroizm. Katastrofa była także tematem dokumentu Ocaleni Wojciecha Szumowskiego dla Discovery Channel, który łączy relacje świadków, ocalałych i rodzin ofiar z materiałami archiwalnymi, pokazując dramat poszkodowanych i heroizm ratowników. Temat pojawia się również w odcinkach dokumentalnych cykli The Greatest Polish Disasters oraz w licznych reportażach radiowych i telewizyjnych, publikacjach prasowych i internetowych, które przybliżają dramat uczestników i wysiłki ratowników w pierwszych godzinach akcji.

Dwadzieścia lat po tragedii hala MTK pozostaje przestrogą dla projektantów, zarządców obiektów i całego systemu bezpieczeństwa. Dla strażaków była to jedna z najtrudniejszych akcji w historii, przeprowadzona z pełnym poświęceniem, odwagą i profesjonalizmem. Pamięć o ofiarach oraz doświadczenia wyniesione z tej katastrofy wciąż kształtują współczesne ratownictwo w Polsce, pozostając przykładem najwyższego poświęcenia służb ratowniczych i inspirując twórców, którzy przypominają o dramatyzmie tamtych dni i heroizmie ratowników. Każdego roku w miejscu katastrofy odbywają się rocznicowe uroczystości upamiętniające ofiary katastrofy.

Fotografia nagłówkowa: Stöven / Wikimedia Commons, licencja CC BY‑SA 4.0

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Translate »