MSWiA tłumaczy się w Sejmie z afery wokół czujek dymu i tlenku węgla
Burza jaką rozpętał były szef Państwowej Straży Pożarnej wokół czujek rozdawanych przez strażaków dotarła do Sejmu. To za sprawą pytań o sprawność urządzeń, jakie na ostatnim posiedzeniu niższej izby polskiego parlamentu zadali posłowie PiS. Odpowiedzi udzielił wiceszef resortu spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański.
Piątkowe (27.02) posiedzenie Sejmu rozpoczęło się od bloku pytań i informacji w sprawach bieżących. Wśród tematów podjętych w tej części posiedzenia znalazła się sprawa czujek tlenku węgla i dymu, które w ostatnim czasie rozprowadzili strażacy w całej Polsce. Wszystko zaczęło się w połowie miesiąca, gdy były komendant główny PSP Andrzej Bartkowiak poinformował na platformie X o otrzymywanych doniesieniach o rzekomej wadliwości urządzeń.
Niestety dochodzą do mnie niepokojące informacje z całej Polski: czujniki dymu, które miały ratować życie i ostrzegać o zagrożeniu pożarowym – rozdawane w ramach akcji MSWiA i PSP z Radiem ZET – po prostu nie działają. Mamy do czynienia z ogromną awarią. Jeśli to prawda, sprawa musi natychmiast zostać nagłośniona. Nie ma tu miejsca na kompromisy!
– alarmował 17 lutego Bartkowiak na swoim koncie X.
Niedługo później dodał jeszcze, że:
Dostaje kolejne informacje. Czujka po aktywacji i teście wchodzi w 8 godzinną przerwę … po której się aktywuje do pracy, po czym jak wykryję zagrożenie włącza alarm i znów się wyłącza na 8 godzin … dziwne zasady działania… nie słyszałem o takich czujkach … strażacy cały czas próbują rozwiązać problem…
Na te zarzuty odpowiadała Komenda Główna PSP, zwracając uwagę na to, że urządzenia rozprowadzane przez strażaków spełniają obowiązujące obecnie normy, w tym PN‑EN 14604. Z kolei nieprawidłowości mogą wynikać z niewłaściwego (niezgodnego z normą oraz instrukcją) testowania urządzeń, poprzez na przykład oddziaływanie na czujkę dymem z papierosa czy zapałki, albo podpalonym papierem. Takie testowanie – jak informowała wtedy Komenda Główna PSP – może zabrudzić sensor i wywołać fałszywe odczyty, a nawet trwale uszkodzić czujkę. Jak przekazywano jedynym dopuszczalnym sposobem testowania urządzenia jest naciśnięcie przycisku testowego.
Do publikacji gen. brygadiera w st. spocz. Andrzeja Bartkowiaka odnosiło się również Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Swoje oświadczenie wydał również Klub Generałów PSP RP zrzeszający czynnych i emerytowanych generałów PSP. Zarzuty byłego szefa formacji określano jako szerzenie dezinformacji oraz pomówienia, motywowane politycznie. Po raz kolejny wypomniano Bartkowiakowi jego błyskawiczną karierę i przyspieszone awanse w stopniach w strukturach PSP za rządów Prawa i Sprawiedliwości.
Po tej wymianie stanowisk temat nieco przycichł, ale tylko na kilka dni.
Tuż przed ostatnim posiedzeniem Sejmu grupa posłów PiS skierowała pytania do MSWiA o rzekomo niedziałające czujki dymu rozdawane przez strażaków w ramach kampanii Czadowa straż. W piątkowe przedpołudnie w imieniu posłów głos zabrał Filip Kaczyński.
Przyszliśmy tutaj, aby dojść prawdy, a nie stawiać tezy. Jako parlamentarzyści otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące czujki dymu model EL HOME SD 87A2, która mimo prawidłowego użytkowania nie zadziałała. Nie wiemy, jaka jest skala problemu. Strażacy również tego nie wiedzą, ponieważ nie zajęto się tą sprawą odgórnie. MSWiA powinno zareagować na takie doniesienia i samo zbadać sprawę, aby mieć rzetelny obraz sytuacji.
– przekonywał z sejmowej mównicy.
Następnie zadał serię pytań:
Panie ministrze, czy resort spraw wewnętrznych i administracji podjął działania w celu zbadania tej sprawy? Czy przeprowadzono niezależną weryfikację tych urządzeń? Czy zebrano dane o liczbie zgłoszeń? Czy w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości przewiduje się wymianę czujek na urządzenia o wyższych parametrach bezpieczeństwa?
Odpowiedzi, w imieniu MSWiA, udzielił sekretarz stanu w ministerstwie, Wiesław Szczepański. Na wstępie przypomniał, że w okresie od 1 października zeszłego roku, tylko z powodu zatrucia tlenkiem węgla zmarło 65 osób. Kolejne ponad 100 osób to ofiary pożarów, w tym samym okresie czasu. Szczepański przypomniał również, że urządzenia do wykrywania dymu, a także do wykrywania tlenku węgla zostały zakupione w ramach nieograniczonego zamówienia publicznego. Komenda Główna PSP przeprowadziła je między październikiem a grudniem zeszłego roku. W ramach tego zamówienia wyłoniono dwóch dostawców czujek dymu i jednego dostawcę czujek tlenku węgla. Firmy dostarczyły ogółem 140 tys. urządzeń, w tym 90 tys. czujek dymu i 50 tys. czujek czadu, które zostały rozprowadzone przez Państwową Straż Pożarną oraz ochotnicze straże pożarne, we współpracy z ośrodkami pomocy społecznej. Zarówno do jednostek Państwowej Straży Pożarnej, jak również do MSWiA nie wpłynął ani jeden sygnał o wadliwym działaniu urządzeń.
Jak przekonywał wiceszef resortu spraw wewnętrznych urządzenia instalowane są u osób, które:
Po pierwsze, nigdy by tych czujek nie kupiły, patrząc na układ cenowy, a po drugie, nigdy by ich nie zamontowały.
Szczepański przekonywał również, że strażacy z sześciu komend wojewódzkich PSP oraz w ośrodku badawczym, w reakcji na zarzuty stawiane przez Andrzeja Bartkowiaka, sprawdzili ponad dwieście posiadanych urządzeń. Jak się okazało wszystkie posiadały niezbędne certyfikaty i spełniały określone normy. Wszystkie okazały się też sprawne, tylko w jednym przypadku urządzenie zadziałało dopiero przy drugiej próbie. Szczepański nie krył też zdziwienia, że były szef służby podważa krajowe i zagraniczne certyfikaty dopuszczające urządzenia do użytkowania. Testowanie urządzeń domowymi, niezgodnymi z instrukcją, sposobami przyrównał do sprawdzania temperatury przy pomocy pompki do roweru.
Wiesław Szczepański odniósł się też do zarzutu dotyczącego rzekomego ośmiogodzinnego okresu bezczynności urządzenia. Według jego słów nieporozumienie wynika z błędu w druku, jaki wkradł się do instrukcji urządzenia.
W instrukcję wkradł się błąd, dlatego że jest napisane: 8 h, a powinno być: 8 minut. Czujka po raz drugi zadziała po 8 minutach (…). Czujka przechodzi w stan czuwania i po 8 minutach powinna się włączyć.
– przekonywał z sejmowej mównicy Szczepański.
Wiceszef MSWiA zapewnił, że dystrybutor urządzenia zajął się już poprawieniem tego błędu w drukowanej instrukcji.
Fotografia nagłówkowa: Bartosz Nehring / Kancelaria Sejmu
