Pożar poddasza w Ząbkach. Prokuratura opublikowała wnioski biegłych
Lipcowy pożar dachu budynku mieszkalnego przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach, był jednym z największych zdarzeń pożarowych w kraju. W wielogodzinnej akcji brało udział kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie poinformowała o uzyskaniu opinii biegłych Akademii Pożarniczej, którzy przeanalizowali przyczyny i przebieg zdarzenia, wykluczając m.in. podpalenie.
Pożar wielorodzinnego budynku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach (woj. mazowieckie), który wybuchł wieczorem 3 lipca 2025 r., stał się przedmiotem dogłębnej analizy biegłych z Zakładu Badania Przyczyn Pożarów i Rozpoznawania Zagrożeń Akademii Pożarniczej w Warszawie. Jak wynika z przekazanej przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga opinii — opracowanej na podstawie pełnego materiału dowodowego oraz oględzin pogorzeliska — nie udało się jednoznacznie ustalić źródła ognia, choć jako najbardziej prawdopodobną przyczynę wskazano zaprószenie ognia, a podpalenie wykluczono. W opinii nie stwierdzono dowodów, że pożar mógł być wynikiem działania lub zaniechania osoby trzeciej.
Do rozprzestrzenienia się ognia doszło nie wewnątrz lokali mieszkalnych, lecz w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia skośnej części dachu nad jednym z mieszkań, co spowodowało intensywne rozwinięcie się pożaru w górnych partiach budynku. Biegli nie stwierdzili uchybień w zakresie przestrzegania przepisów ochrony przeciwpożarowej przez zarządcę obiektu, choć zwrócili uwagę, że projekt i wykonanie budynku nie uwzględniały zaleceń rzeczoznawcy ds. zabezpieczeń ppoż dotyczących wyprowadzenia grodzi przeciwpożarowych ponad poszycie dachu — rozwiązań, które w czasie budowy nie były wymagane przepisami i nie miały charakteru wiążącego.
Pożar wybuchł około godz. 19:27 i niemal natychmiast wymknął się spod kontroli — nad miastem unosiły się kłęby czarnego dymu widoczne z daleka. Na miejsce wezwano bardzo duże siły ratownicze: nawet ok. 60 zastępów straży pożarnej, w tym jednostki Państwowej Straży Pożarnej i Ochotniczych Straży Pożarnych z sąsiednich powiatów, co łącznie dawało ponad 150 strażaków walczących z ogniem.
Akcja gaśnicza trwała wiele godzin, a strażacy prowadzili działania w warunkach silnego zadymienia i intensywnego rozprzestrzeniania się ognia przez elementy konstrukcyjne dachu. W miarę postępu działań dogaszano zarzewia ognia, rozbierano dach i zabezpieczano gorące fragmenty konstrukcji, jednocześnie kontynuując przeszukiwanie budynku pod kątem możliwości zagrożenia dla osób i mienia. Choć większość mieszkańców ewakuowała się jeszcze przed przybyciem służb, zgłoszono kilka przypadków lekkich obrażeń, w tym u jednego strażaka, który został opatrzony po akcji.
Pożar spowodował poważne straty materialne — spaleniu uległa część dachu i poddasza, a ogień przedostał się także do części garażu podziemnego przez szachty instalacyjne, co stworzyło bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców kondygnacji sąsiadujących z poddaszem i ich mienia. To czego nie zabrał ogień, zniszczyła woda użyta podczas akcji gaśniczej. W efekcie dziesiątki rodzin straciło dach nad głową. Warto podkreślić, że opinia biegłych wskazuje, iż żaden inny czynnik zewnętrzny nie doprowadził do zapoczątkowania procesu spalania, a pożar miał charakter incydentalny.
Opinia Akademii Pożarniczej, choć nie przesądza o ostatecznej przyczynie zdarzenia, jest istotnym elementem śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i może stanowić cenny materiał dla środowiska pożarniczego w zakresie analizy mechanizmów rozwoju pożarów w przestrzeniach dachowych oraz znaczenia odpowiednich zabezpieczeń konstrukcyjnych.
