Katastrofa kolejowa pod Adamuz. Jedna z największych akcji ratunkowych w Hiszpanii
Katastrofa kolejowa, do której doszło w niedzielę w Andaluzji, uruchomiła jedną z największych i najbardziej skomplikowanych akcji ratunkowych w historii hiszpańskiej kolei. Na linii dużych prędkości w pobliżu miejscowości Adamuz zderzyły się dwa pociągi pasażerskie. Bilans tragedii to ponad 40 ofiar śmiertelnych i ponad setka rannych. W akcję zaangażowano duże siły różnych podmiotów ratowniczych.
Adamuz, Hiszpania. W niedzielę (18.01), około godziny 19:45 czasu lokalnego, doszło do tragicznej katastrofy kolejowej w pobliżu Adamuz w prowincji Córdoba na południu Hiszpanii. Na prostym odcinku linii dużych prędkości wykoleił się pociąg przewoźnika Iryo jadący z Malagi do Madrytu. Jego trzy tylne wagony przemieściły się na sąsiedni tor, gdzie w tym samym momencie jechał pociąg Renfe Alvia relacji Madryt–Huelva. Zderzenie było potężne — wagony drugiego składu spadły z czterometrowego nasypu, a ich konstrukcje uległy krwawym deformacjom. Już pierwsze zgłoszenia wskazywały, że liczba poszkodowanych będzie bardzo wysoka, dlatego służby ratownicze natychmiast podjęły decyzję o pełnej mobilizacji.
Na miejsce skierowano dziesiątki zastępów straży pożarnej z całej prowincji Córdoba, liczne zespoły ratownictwa medycznego, siły Straży Obywatelskiej (Guardia Civil) oraz jednostki obrony cywilnej (Protección Civil). W krótkim czasie w rejon katastrofy dotarły setki ratowników. Utworzono rozległą strefę działań, punkty segregacji medycznej oraz zaplecze logistyczne, które umożliwiało ciągłą rotację zespołów pracujących przy wraku.
Akcja ratunkowa była wyjątkowo trudna technicznie. Wagony były silnie zdeformowane, a część pasażerów uwięziona wewnątrz zmiażdżonych konstrukcji. Strażacy używali narzędzi hydraulicznych, sprzętu burzącego oraz specjalistycznych podpór, by stabilizować wagony i tworzyć dojścia do poszkodowanych. Prace prowadzono zarówno z góry nasypu, jak i od strony pól, do których spadły fragmenty składu. Ratownicy pracowali przez wiele godzin w nocy, często w ciasnych, niebezpiecznych przestrzeniach, mając świadomość, że pod warstwami metalu mogą znajdować się osoby żywe.
Równolegle prowadzono masową ewakuację rannych. Do dyspozycji służb oddano kilkanaście karetek typu ALS i BLS, mobilne oddziały intensywnej terapii oraz śmigłowce ratownictwa medycznego. Poszkodowanych transportowano do szpitali w Kordobie, Jaén i Sewilli, uruchamiając nadzwyczajne procedury szpitalne. Część rannych była operowana niemal natychmiast po przyjęciu, a personel medyczny pracował w trybie kryzysowym.
Ze względu na skalę zniszczeń do działań włączono także Jednostkę Wojskową ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (UME). Żołnierze wraz z ciężkim sprzętem wspierali ratowników w usuwaniu elementów wraku, oświetlaniu terenu oraz zabezpieczaniu miejsca zdarzenia. W kolejnych godzinach użyto dźwigów i maszyn budowlanych, aby dotrzeć do najtrudniej dostępnych wagonów, w których nadal mogły znajdować się ofiary.
Równolegle z akcją ratunkową rozpoczęto badanie okoliczności i przyczyn katastrofy. Teren zdarzenia został objęty ścisłą kontrolą hiszpańskiej Guardia Civil, która zabezpieczała miejsce wypadku, prowadziła dokumentację i wspierała prokuraturę w czynnościach procesowych. Dochodzenie prowadzone jest przy współpracy krajowej komisji ds. badania wypadków kolejowych, zarządcy infrastruktury ADIF oraz ekspertów z zakresu bezpieczeństwa transportu.
Zabezpieczono rejestratory jazdy, zapisy systemów sterowania ruchem i łączności, a także dokumentację techniczną dotyczącą stanu infrastruktury i prowadzonych przeglądów. Wstępne ustalenia nie wskazują na przekroczenie prędkości ani błąd maszynistów. Śledczy koncentrują się obecnie na analizie stanu torowiska i elementów infrastruktury, które mogły doprowadzić do wykolejenia jednego ze składów. W sieci internetowej pojawiły się oficjalne zdjęcia z miejsca katastrofy, na których widoczne są uszkodzenia szyn jednego z torów na znacznej długości. To z kolei wzbudziło podejrzenia o ich celowym uszkodzeniu. Warto jednak zwrócić uwagę, że tego typu torowiska podlegają stałemu monitoringowi, przez co są takie podejrzenia wydają się mało prawdopodobne. Lokalne służby badają wszystkie potencjalne przyczyny, a do ustalenia rzeczywistych przyczyn niezbędne będą szczegółowe ekspertyzy.
Po kilkunastu godzinach intensywnej pracy akcja ratunkowa stopniowo przeszła w fazę poszukiwawczo-identyfikacyjną. Mimo to służby podkreślały, że priorytetem do samego końca pozostawało sprawdzenie każdego fragmentu wraku pod kątem ewentualnych ocalałych. Katastrofa pod Kordobą stała się symbolem ogromnego wysiłku hiszpańskich służb ratowniczych – działań prowadzonych na granicy ludzkiej wytrzymałości, w których liczyła się każda minuta i każdy uratowany człowiek.
