ArtykułKrajNEWSOSPPSP

Dwa wozy w dwa dni. Pożary pól zagrażają też strażakom

Dwa dni, dwa pożary i dwa spalone samochody. Ostatnie zdarzenia z województw świętokrzyskiego i dolnośląskiego pokazują, że podczas pożarów pól zagrożeni są nie tylko ratownicy, ale również ich najcenniejsze narzędzie pracy. Jak zapobiec podobnym sytuacjom? Przypominamy najważniejsze zasady taktyki, które mogą pomóc uchronić sprzęt przed zniszczeniem.

Dwa dni, dwa województwa i dwa samochody pożarnicze uszkodzone podczas działań gaśniczych. Choć oba zdarzenia miały różny przebieg, ich wspólnym mianownikiem jest żywioł, który w pożarach terenów rolniczych potrafi rozwijać się szybciej, niż są w stanie reagować nawet doświadczeni strażacy. 3 sierpnia podczas pożaru zboża na pniu w miejscowości Czermno (woj. świętokrzyskie) całkowitemu zniszczeniu uległ samochód ratowniczo-gaśniczy miejscowej jednostki OSP. Dzień później, podczas pożaru zboża i ścierniska w Wojciechowie (woj. dolnośląskie), płomienie uszkodziły lekki samochód gaśniczy OSP w Wojciechowie. Co najważniejsze, w obu przypadkach ratownicy wyszli z tego cało.

Oba zdarzenia pokazują, jak niebezpieczne są pożary pól i jak łatwo w ich trakcie stracić sprzęt wart setki tysięcy, a często nawet ponad milion złotych. W świadomości wielu osób może pokutować przekonanie, że wóz strażacki jest konstrukcją niemal niezniszczalną. Tymczasem nowoczesne samochody ratowniczo-gaśnicze zawierają ogromną ilość tworzyw sztucznych, przewodów elektrycznych, instalacji pneumatycznych i hydraulicznych oraz elementów wykonanych z materiałów kompozytowych.

Już po krótkim oddziaływaniu intensywnego promieniowania cieplnego mogą ulec uszkodzeniu opony, instalacja elektryczna, przewody pneumatyczne czy wyposażenie znajdujące się w skrytkach. Jeżeli płomienie obejmą pojazd bezpośrednio, bardzo szybko dochodzi do zapalenia elementów zabudowy i wyposażenia. Wraz z samochodem strażacy tracą również armaturę wodno-pianową, aparaty ochrony dróg oddechowych, sprzęt hydrauliczny, pilarki, agregaty, wyposażenie medyczne oraz środki łączności. Dla wielu jednostek OSP oznacza to praktycznie utratę zdolności operacyjnej do czasu pozyskania nowego pojazdu.

Pożary terenów rolniczych, głównie w okresie żniw, należą do najbardziej dynamicznych działań gaśniczych. Front ognia w suchym zbożu może przemieszczać się z prędkością kilku metrów na sekundę, a nawet niewielka zmiana kierunku wiatru potrafi całkowicie zmienić sytuację taktyczną. Samochód ustawiony jeszcze przed chwilą w bezpiecznym miejscu może po kilkudziesięciu sekundach znaleźć się na drodze rozwijającego się pożaru. Do tego dochodzi wysoka temperatura otoczenia, ograniczona widoczność spowodowana dymem, unoszące się płonące fragmenty roślin oraz utrudniona możliwość manewrowania ciężkim pojazdem na miękkim podłożu. Ponadto unoszący się dym oraz pyły mogą skutecznie unieruchomić samochód. To właśnie dlatego pożary pól są uznawane przez wielu strażaków za jedne z najbardziej nieprzewidywalnych działań ratowniczo-gaśniczych.

Choć całkowite spalenie samochodu gaśniczego podczas działań w Polsce należy do rzadkości, sytuacje, w których wozy bojowe znajdują się w bezpośrednim zagrożeniu, odnotowywane są regularnie podczas dużych pożarów lasów, torfowisk i terenów rolniczych. Znacznie częściej podobne zdarzenia występują w krajach południowej Europy. Portugalia, Hiszpania, Grecja czy Francja niemal każdego roku odnotowują przypadki utraty samochodów gaśniczych podczas wielkoobszarowych pożarów lasów. W raportach z takich akcji powtarza się ten sam scenariusz – gwałtowna zmiana kierunku rozwoju pożaru, odcięcie drogi odwrotu i konieczność natychmiastowej ewakuacji załogi.

To właśnie doświadczenia służb z tych państw doprowadziły do rozwoju procedur dotyczących bezpieczeństwa podczas pożarów terenów otwartych, w których priorytetem jest zachowanie możliwości szybkiego wycofania ludzi i sprzętu. Żadna procedura nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa. Istnieje jednak kilka zasad, które mogą znacząco zmniejszyć ryzyko utraty pojazdu podczas pożaru terenów rolniczych.

Przede wszystkim samochód powinien być ustawiany w sposób zapewniający możliwość natychmiastowego odjazdu. Pozostawienie drogi odwrotu jest jedną z podstawowych zasad prowadzenia działań w terenie otwartym. Równie istotna jest ciągła obserwacja kierunku i siły wiatru. To właśnie wiatr najczęściej decyduje o kierunku rozwoju pożaru, a jego nagła zmiana może w ciągu kilkunastu sekund całkowicie zmienić sytuację na miejscu działań. W miarę możliwości należy unikać wjazdu głęboko w łan zboża lub na rozległe ścierniska, jeżeli działania można skutecznie prowadzić z dróg dojazdowych, miedz czy wcześniej wykonanych pasów odcięcia. Coraz większą rolę odgrywa również współpraca z rolnikami. W wielu przypadkach to właśnie ciągniki z podczepionym pługiem lub agregatem uprawowym są w stanie szybciej niż strażacy wykonać skuteczne pasy odcinające, ograniczając rozwój pożaru i poprawiając bezpieczeństwo działań.

Czy ostatnie dwa zdarzenia oznaczają, że samochody pożarnicze będą płonęły coraz częściej? Trudno dziś wyciągać tak daleko idące wnioski. Nie ulega jednak wątpliwości, że zmieniające się warunki pogodowe, coraz dłuższe okresy suszy i bardziej gwałtowny przebieg pożarów terenów otwartych stawiają przed strażakami nowe wyzwania. Dlatego każde takie zdarzenie powinno być dokładnie analizowane – nie po to, aby szukać winnych, ale aby wyciągać wnioski, które pozwolą zwiększyć bezpieczeństwo ratowników i chronić sprzęt stanowiący podstawę gotowości operacyjnej jednostek.

Translate »