5 lat temu na służbie zginęli dwaj białostoccy strażacy

25 maja 2017 to jedna z tragicznych dat w 30-letniej historii Państwowej Straży Pożarnej. Tego dnia podczas akcji gaśniczej w Białymstoku zginęło dwóch funkcjonariuszy pełniących służbę w JRG 1 białostockiej PSP. W miejscowej katedrze odprawiona zostanie Msza Święta za poległych strażaków.

Dramat rozegrał się wczesnym wieczorem na białostockich Dojlidach. 25 maja 2017 roku o godzinie 18:40 białostoccy strażacy przyjęli zgłoszenie o pożarze hali magazynowej dawnych zakładów przetwórstwa mięsnego na Dojlidach. Jak się okazało pożar objął pomieszczenia, w których znajdowała się hurtownia sztucznych kwiatów. Składowano tam również inne wyroby z materiałów sztucznych.

Kierujący akcją wysłał na rozpoznanie rotę ratowników, sekcyjnych Przemysława Piotrowskiego i Marka Giro. Niedługo po wejściu do budynku zdarzył się wypadek.

Weszli na piętro po stalowych schodach, dostali się na podest i później schodami zeszli niżej. Podczas pożaru jest wysoka temperatura, duże zadymienie, ograniczona widoczność. Prawdopodobnie nie wiedzieli, że znajdują się na części sufitu podwieszanego, którego w takim budynku magazynowym nie powinno być – relacjonował przebieg wydarzeń, ówczesny komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski.

Gdy ratownicy znaleźli się na podwieszanym suficie, jego część zerwała się. Jeden ze strażaków spadł, drugiego dosięgła wysoka temperatura dochodząca do 800oC. Mimo wysiłków kolegów, obaj zginęli na miejscu. Akcja gaśnicza, w której brało udział ponad 100 strażaków, zakończyła się przed godziną 1:00.

Pogrzeby strażaków odbyły się 30 maja 2017 roku, zgodnie z ceremoniałem pożarniczym. Przemysław spoczął na cmentarzu rzymskokatolickim przy ul. Zabłudowskiej w Białymstoku, natomiast Marek na cmentarzu rzymskokatolickim w pobliżu miejscowości Dzikie. Obaj zostali pośmiertnie awansowani do stopnia ogniomistrza. Ponadto Prezydent RP odznaczył obu strażaków „Krzyżami Zasługi za Dzielność”. Dziś w piątą rocznicę tamtych wydarzeń w białostockiej katedrze pw. Najświętszej Marii Panny o godzinie 18:00 zostanie odprawiona Msza Święta za poległych strażaków.

Foto: MSWiA

Śledztwo i proces

Już na drugi dzień po tragedii ruszyło śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Białymstoku. Dotyczyło ono nieumyślnego sprowadzenia, w dniu 25 maja 2017 r. przy ul. Poziomej 2 w Białymstoku, pożaru budynku, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, w następstwie którego śmierć ponieśli dwaj funkcjonariusze Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej. Śledztwo zakończyło się w 2020 roku, ponad 3 lata po wypadku, postawieniem zarzutów i skierowaniem aktu oskarżenia przeciwko Piotrowi R., jednemu z pierwszych kierujących akcją gaśniczą.

Jak wyjaśniał PortalowiStrażaka.pl rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, prok. Łukasz Janyst :

W opinii śledczych Piotr R. nieumyślnie niedopełnił swoich obowiązków służbowych wynikających z §53 pkt. 1 Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 16 września 2008 roku w sprawie szczegółowych warunków bezpieczeństwa i higieny służby strażaków PSP. Przesłuchany w toku śledztwa w charakterze podejrzanego Piotr R. skorzystał z przysługującego mu prawa do odmowy składania wyjaśnień, a także nie ustosunkował się do przedstawionego mu zarzutu.

WIĘCEJ na ten temat:
Tragiczny pożar w Białymstoku. Jest zarzut dla kierującego akcją gaśniczą
Akt oskarżenia przeciwko dowódcy akcji, w której zginęli dwaj strażacy PSP

Na przewlekłość postępowania prokuratorskiego wpływ miały m.in. problemy ze znalezieniem biegłych, którzy wydaliby niezbędne opinie. Gdy w końcu się udało i raport opisujący przyczyny i rozwój pożaru, a także przebieg akcji gaśniczej powstał, okazało się, że wymaga uzupełnienia.

Ostatecznie w październiku 2020 roku prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Białymstoku akt oskarżenia przeciwko Piotrowi R. Proces funkcjonariusza rozpoczął się w marcu zeszłego roku. Dotychczas przesłuchano szereg świadków, w tym właściciela hurtowni i kolejnych dowódców akcji, a także biegłych, którzy przygotowali analizy. Proces trwa. Chociaż od tamtych tragicznych wydarzeń mija pięć lat, nie udało się ustalić osób odpowiedzialnych za powstanie pożaru.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Translate »